Szczyrk - deszczowo
W pensjonacie
Szczyrk można było kota dostać. Nie mają tam żadnych rozrywek. Ile można korzystać z sauny, a jak się jeszcze za nią nie przepada, to jaka to atrakcja. Stare piłkarzyki, które się w zasadzie rozwalają to też nie jest żadna nagroda dla nudzących się dzieci. A zima w tym roku była po prostu tragiczna. Kiedy jeszcze w listopadzie rezerwowałem pobyt w Szczyrku, to mielismy z żoną ambitne plany. Sami najeździmy sie na nartach do woli, a do tego nauczymy naszą Grazię i Halinkę - moją bratanicę, która na ferie z nami miała przyjechać. Żeby to jeszcze śniegu nie było, ale chciał deszcz nie padać, to by było w porządku. Można sobie było tylko ppomarzyć. Przez całe niemal dwa tygodnie deszcz lał jak z cebra. Chyba sobie nie zasłużyliśmy na fajny wypoczynek, skoro Szczyrk tak nas potraktował. Mimo wszystko, zaopatrzeni w peleryny 0przeciwdeszczowe, pochodziliśmy nieco po okolicy. Naprawdę tam ładnie. Z początku wyklinaliśmy i zarzekaliśy się, że jużnigdy tam nie pojedziemy, ale chyba bvędziemy atakowac Szczyrk teraz latem.