Szklarska - Wspomnienia z obozu narciarskiego w Szklarskiej

Jestem instruktorem narciarskim i przez kilka lat uczyłem jazdy na nartach szczególnie ludzi młodych. Potem moje losy tak się potoczyły, że opuściłem góry. Po roku odezwała się moja koleżanka i zaproponowała mi prowadzenie obozu narciarskiego w Szklarskiej Porębie. Obóz miał być dwutygodniowy z kilkunastoosobową grupą młodzieży. Ucieszyłem się bardzo, bo kochałem to robić. Szklarska Poręba wyglądała tak, jakbym wyjechał stąd wczoraj. Młodzież, którą uczyłem nie była tak całkiem zielona, już trochę umieli jeździć. Dwa dni na oślej łączce wystarczyły, aby doszlifowali formę i mogliśmy przenieść się wyżej. Nie mogłem ryzykować i wyjechać z nimi wyciągiem na szczyt stoku, bo to by było zbyt niebezpieczne, ale oni robili takie postępy, że wiedziałem, że pod koniec obozu na pewno będą swobodnie szusować po nartostradzie. Tak też sie stało. A ja no cóż.
Szklarska Poręba swym niepowtarzalnym urokiem sprawiła, że wróciłem na stare śmieci.
Warto również zobaczyć: